ExpressIlustrowany.pl - aktualności Łódź, wiadomości Łódź

Menu
Bieg masowy nie wyszedł Niedźwiedzkiemu, jak całe igrzyska....

Tomasz Biliński, Przemysław Franczak, Gangneung

2018-02-24 16:37

2018-02-25 09:10

1 Komentarz
Dodaj komentarz

Bieg masowy nie wyszedł Niedźwiedzkiemu, jak całe igrzyska. „Kończę karierę”

Tomasz Biliński, Przemysław Franczak, Gangneung

2018-02-24 16:37

Konrad Niedźwiedzki na półfinale biegu masowego zakończył starty w igrzyskach w Pjongczangu. - To był mój ostatni olimpijski start. Po sezonie kończę karierę – zapowiedział brązowy medalista z Soczi (2014 r.). W rywalizacji kobiet dziewiąte miejsce zajęła Luiza Złotkowska. - To mój najlepszy indywidualny start w Pjongczangu. Chciałam być w ósemce, ale dziewiąte nie jest złe. Tym bardziej, że nie miałam czasu trenować biegu masowego – przyznała z rozbrajającą szczerością.
1/11

Po wyścigu Konrad Niedźwiedzki był rozczarowany

(© Pawel Relikowski / Polska Press)

Bieg masowy debiutował na igrzyskach. Przed nimi Niedźwiedzki liczył, że może w nim sprawić niespodziankę.

- Taktyka była taka, żebym zdobył punkty na pierwszej premii, a później jechać oszczędnie, bo za 20 minut musiałbym jechać drugi bieg. Szkoda, że nie wyszło. Jednak w połowie jestem zadowolony, bo swoje założenia w części zostały zrealizowane. Niestety, nie przewidziałem wszystkiego. Przede wszystkim planowałem, że na lotnych premiach będę jedno miejsce wyżej, wtedy plan byłby zrealizowany w 100 proc.
Natomiast jak formowała się grupa z przodu, to liczyłem jak zawodnicy zdobywają punkty. Do ostatniej premii byłem w finale. Jednak wspomniana grupa zwolniła i w ten sposób przeliczyłem się, bo myślałem, że już nic się w klasyfikacji nie zmieni. Tymczasem wyskoczyło trzech nowych zawodników – podsumował 33-letni panczenista.

Zobacz galerię

Po wyścigu był rozczarowany. Niezadowolony kręcił głową. W swoim półfinale zajął dziesiąte miejsce. W poprzednich dniach w biegu na 1000 m był 23., a na 1500 m – 20.

- Dla mnie te igrzyska były nieudane. Cztery lata ciężkiej pracy, mnóstwa wyrzeczeń i trudnych decyzji. Nie widzę, by one chociaż w małym stopniu się opłaciły. Dlatego wiem, że to był mój ostatni olimpijski start. Z końcem marca kończę karierę. Trudno będzie mi się zmotywować, żeby kolejne cztery lata przygotowywać się i liczyć, że w Pekinie będzie inaczej. Myśl o końcu kariery w głowie kiełkowała mi od jakiegoś czasu. Oczekuję od siebie więcej niż osiągnąłem, mimo robienia wszystkiego w tym kierunku, żeby było lepiej. Decyzja nie jest jednak trudna. Nie będę walczył z wiatrakami. Przez medal w Soczi czuję się jako spełnionym zawodnikiem – stwierdził Niedźwiedzki.

Cztery lata temu wraz ze Zbigniewem Bródką i Janem Szymańskim zdobył brązowy medal w biegu drużynowym. Ponadto rok wcześniej, także w Soczi, w tym samym składzie ekipa zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach świata.

- Co będę robił po karierze? Nie wiem. Nie muszę być trenerem, żeby zostać przy łyżwiarstwie. Jeżeli ktoś by chciał, żebym podzielił się swoimi doświadczeniami, to ja bardzo chętnie. Choć mam pomysły niezwiązane z naszą dyscypliną. Nie wszystko zależy ode mnie, na spokojnie poczekam na koniec sezonu – zapowiedział Niedźwiedzki.

Złoty medal w biegu masowym zdobył Koreańczyk Seung-Hoon Lee, srebrny Belg Bart Swings, a brązowy Holender Koen Verweij.

O końcu kariery nie wspominała Luiza Złotkowska, która bez problemu awansowała do finału, a w nim zajęła dziewiąte miejsce. Mimo upadku w półfinale.

- Trochę się tam poturbowałam. Zawodniczka z Włoch zjeżdżała do bandy, zostawiając mi mniej miejsca. Na kresce nie miałam jak się wtedy odbić, noga mi się zachwiała i poleciałam. Ale nie poddałam się, bo wcześniej zdobyłam punkty na lotnym finiszu. Straciłabym je, gdybym została zdublowana. Dlatego mimo zmęczenia, trzęsących się nóg i braku koordynacji, bo trudno wstać z lodu w trakcie wyścigu, pozbierałam się – opowiadała 31-letnia panczenistka.

Dziewiąte miejsce oceniła pozytywnie. Zwłaszcza, że przed startem miała problemy.

- Podczas igrzysk nie miałam czasu przećwiczyć biegu masowego. Zwyczajnie byłam zapracowana. Wcześniej miałam dwa starty indywidualne i drużynowy. Inna sprawa, to że zawodniczki, które specjalizują się w mass starcie jeżdżą na specjalnych płozach. One są trochę inne. Na swoje płozy przygotowane pod sobotni bieg weszłam pierwszy raz dzień wcześniej. I one teoretycznie były były gotowe do wyścigu, ale z treningu zeszłam ze łzami w oczach. Nie mogłam przejechać ani jednego wirażu. Okazało się, że płozy wygięły się podczas transportu, mimo że były zapakowane w pudełko ochronne. Serwis z nimi walczył pół nocy. Dopiero dwie godziny przed startem przejechałam na nich pierwsze kółka – przyznała Złotkowska.

Igrzyska w Pjongczangu są dla niej trzecimi. I po raz pierwszy wróci bez medalu. Cztery lata temu zdobył srebrny medal w biegu drużynowym, w składzie z Natalią Czerwonką i Katarzyną Bachledą-Curuś (w Pjongczangu zajęły siódme miejsce, w ostatni biegu Bachledę-Curuś zastąpiła Katarzyna Bosiek). Osiem lat temu z Vancouver z tej samej konkurencji przywiozła brąz. Wtedy zamiast czerwoni w zespole była Katarzyna Woźniak. - Mam nadzieję, że mimo braku medalu, ludzie nadal będą mnie wspierali – śmiała się Polka, dodając, że na lotnisku w Warszawie będzie w niedzielę ok. godz. 14.

W rywalizacji kobiet najepsza była Japonka Nana Takagi. Srebrny medal zdobył Koreanka Bo-Reum Kim, a brązowy Holenderka Irene Schouten. Warto wspomnieć też o czwartej Saskiej Alusalu z Estonii, która uciekła grupie tuż po starcie i niemalże przez cały wyścig miała nad resztą kilkadziesiąt metrów przewagi.

- Saskia zaliczyła bieg życia. Wiedziałam, że nie dojedzie w pierwszej trójce. Osobiście nie podejmowałam się pogoni za nią, bo tylko bym straciła siły, a dociągnęła do niej grupę. Wiedziałam, że kilka rywalek w pewnym momencie rzuci się za nią w pościg. Czy wybrała dobry sposób? Zajęła czwarte miejsce, bo pojechała dobrze taktycznie i dobrze z głową. Ale wątpię, czy ten numer wyjdzie jej jeszcze raz. Nikt już jej na niego nie pomyli – stwierdziła Złotkowska, która w biegu masowym widzi potencjał dla łyżwiarstwa.

- Pokazuje, że łyżwiarstwo może być dynamiczne, nieprzewidywalne i ciekawe dla kibica. Podejrzewam, że dyscyplina będzie szła w tym kierunku. Będzie coraz więcej osób, które będą się na niego przerzucało – podsumowała, oceniając przy tym swoje starty w tej konkurencji w przyszłości. - Większość zawodniczek, które się w nim specjalizują pochodzą z wyścigów na rolkach, na rowerze albo w maratonach. Ja takiego doświadczenia w ściganiu w grupie nie mam. Przyzwyczajona jestem, że jak królowa jadę po swoim torze i nikt mi nie przeszkadza. Ale to na pewno ciekawa konkurencja.

W rywalizacji wzięła udział także Magdalena Czyszczoń. W swoim półfinale zajęła jednak 11. miejsce. Ona również się przewróciła i nie poddała. Dogoniła grupę, ale na więcej nie starczyło jej sił.

Tomasz Biliński, Przemysław Franczak, Gangneung

Wszystko o IO Pjongczang 2018 - polub nas i bądź na bieżąco!


Wszystkie polskie medale w historii zimowych IO [GALERIA]



Magazyn Sportowy24 o Igrzyskach Olimpijskich 2018 w Pjongczangu

Więcej wideo na Youtube Sportowy24 - zasubskrybuj i nie przegap!

Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

(1)
Sortuj komentarze: zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

słaby

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

misio (gość)  •

LICZYŁEM,JAK INNI ZAWODNICY ZDOBYWAJĄ PUNKTY...naucz się liczyć na samego siebie gamoniu-gdybyś nie kalkulował,to...słaby jesteś...nie niedźwiedź,a misio osmarkany

odpowiedzi (0)

skomentuj