ExpressIlustrowany.pl - aktualności Łódź, wiadomości Łódź

Menu
KSW 43. Popisowy występ Damiana Janikowskiego. Medalista...

Tomasz Dębek

2018-04-14 23:51

2018-04-15 13:54

Dodaj komentarz

KSW 43. Popisowy występ Damiana Janikowskiego. Medalista olimpijski znokautował "Czarną Mambę" w 18 sekund!

Tomasz Dębek

2018-04-14 23:51

Damian Janikowski jako zawodnik MMA rozwija się w niesamowitym tempie. Brązowy medalista olimpijski z Londynu w trzeciej zawodowej walce pokonał byłego mistrza EFC i BAMMA Yannicka Bahatiego. I to w jakim stylu - zdemolował doświadczonego Anglika w 18 sekund. W walce wieczoru sobotniej gali KSW 43 Dricus Du Plessis zdetronizował mistrza wagi półśredniej Roberto Soldicia nokautując go w drugiej rundzie. Wakujący pas wagi ciężkiej niespodziewanie zdobył z kolei Phil De Fries, który pokonał przed czasem Michała Andryszaka.
Damian Janikowski Damian Janikowski

Damian Janikowski (© Sebastian Rudnicki/KSW)

Walką wieczoru był pojedynek Roberto Soldicia z Dricusem Du Plessisem, ale publiczność w Hali Stulecia oczekiwała przede wszystkim na Damiana Janikowskiego. Urodzony i wychowany we Wrocławiu medalista olimpijski w zapasach stał przed trudnym zadaniem. W trzeciej zawodowej walce MMA musiał zmierzyć się z Yannickiem Bahatim, byłym mistrzem organizacji EFC i BAMMA. Na dodatek zagrywki psychologiczne Anglika wydawały się działać na Polaka, który na początku tygodnia w reakcji na kolejną prowokację rywala opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym niezbyt parlamentarnie opowiedział, co o nim sądzi.


28-latek przed własną publicznością pokazał jednak, że psychikę ma mocną. Równie mocną co cios. Od pierwszego gongu rzucił się na Bahatiego. Pod naporem ciosów "Czarna Mamba" szybko straciła rezon. Kilka bomb, zejście do parteru i dokończenie roboty uderzeniami z góry. Całość potrwała zaledwie 18 sekund. Po walce przed kamerami Polsatu porównał zwycięstwo z Bahatim do obrony dyplomu magisterskiego. Nie możemy się doczekać, kiedy i z kim będzie bronił doktoratu.



Wspomniana na początku walka wieczoru nie rozczarowała. Soldić rozpoczął od mocnych ataków, kwestią czasu wydawało się, kiedy ustrzeli reprezentanta RPA. Du Plessis odzyskał jednak kontrolę nad pojedynkiem, popisał się kapitalnym supleksem, po czym zaszedł za plecy rywala, wisiał na nim i odbierał dech trójkątem nogami. W końcówce rundy próbował też duszenia zza pleców, ale nieskutecznie. W drugim starciu afrykaner przyjął kilka potężnych ciosów. Sam też miał jednak czym oddać. Potężnym lewym ściął Chorwata z nóg i dokończył dzieła zniszczenia w parterze. Sędzia nie miał wyboru, musiał przerwać walkę. A Du Plessis może cieszyć się z kolejnego mistrzowskiego pasa (posiada tytuły EFC w kategoriach półśredniej i średniej). Przed walką w rozmowie z nami zapowiadał, że kwestią czasu jest, kiedy zaatakuje pas w wadze do 84 kilogramów.

>> DRICUS DU PLESSIS: W SOBOTĘ BĘDĘ MISTRZEM KSW. A PÓŹNIEJ ZDOBĘDĘ KOLEJNY PAS [WYWIAD] <<

Kolejny raz sensacyjnie zakończyła się walka o pas mistrza wagi ciężkiej. Po tym, jak Karol Bedorf niespodziewanie stracił tytuł na rzecz Fernando Rodriguesa Jra, a Brazylijczyk błyskawicznie dał się znokautować Marcinowi Różalskiemu, faworyt znów poległ. Michał Andryszak, który w poprzednich sześciu pojedynkach spędził w klatce nieco ponad siedem minut, nie dał rady skazywanemu na pożarcie Philowi De Friesowi. Anglik przetrwał pierwszy atak "Longera", a później sam wziął się do roboty. Jego ciosy z góry w parterze ważyły tyle, że sędzia przerwał pojedynek po trzech minutach i 32 sekundach.

>> KSW 43. YANNICK BAHATI PROWOKUJE, DAMIAN JANIKOWSKI ZACHOWUJE OLIMPIJSKI SPOKÓJ <<

Nie udało się wygrać Arturowi Sowińskiemu. "Kornik", który miał duże problemy ze zbijaniem wagi i nie zmieścił się w limicie kategorii piórkowej, w klatce nie był sobą. 20-letni Salahdin Parnasse obnażył braki Polaka. Walka wyglądała, jakby to on był o wiele bardziej doświadczonym zawodnikiem. A to tego szybszym i bardziej skutecznym. Francuz dość łatwo sprowadzał rywala do parteru, a z siły fizycznej "Kornika" robił sobie niewiele. W trzeciej rudzie poszedł z nim nawet w szaloną wymianę ciosów pod siatką. Sowiński nie znalazł jednak sposobu na odwrócenie losów pojedynku i gładko przegrał na punkty (trzy razy 27:30). Francuz zachował miano niepokonanego i stał się mocnym kandydatem na pretendenta do pasa KSW.

Wcześniej kapitalne widowisko zgotowali kibicom w Hali Stulecia wrocławianin Michał Michalski i Niemiec polskiego pochodzenia David Zawada. Pierwsze starcie kompletnie zdominował faworyt miejscowej publiczności, wydawało się że doświadczony rywal był na skraju nokautu. W drugim starciu Miichalski nadal był lepszy, ale Zawada również zaczął trafiać, i to mocno. Ze zmęczenia nie potrafił jednak utrzymać ochraniacza na szczękę w ustach, za co odebrano mu punkt. W trzeciej górą w wymianach stójkowych znów był Niemiec. Michalski odpowiedział, ponownie naruszając szczękę rywala, ale po sprowadzeniu walki do parteru szybko znalazł się w niekorzystnej pozycji i został zmuszony do odklepania po duszeniu zza pleców. Inaczej by tej walki nie wgrał. Na kartach punktowych przegrywał 17:20, 16:20 i 16:20.


Z kolei Łukasz Chlewicki tradycyjnie pokazał wielkie serce do walki, ale nie wystarczyło to do pokonania Normana Parke'a. Reprezentant Irlandii Północnej znany polskim kibicom z dwóch walk z mistrzem KSW kategorii lekkiej Mateuszem Gamrotem bezlitośnie porozbijał "Saszę". Polak z pewnością poczuł kilkanaście potężnych kopnięć rywala. Walkę kończył cały zakrwawiony po tym, jak w trzeciej rundzie "Stormin" porozbijał go łokciami w parterze. Sędziowie nie mieli wątpliwości, werdykt 30:26, 30:26 i 30:25 oznacza czwartą z rzędu porażkę zawodnika z Krakowa.


W otwierających galę walkach Kamil Selwa nie sprostał zapasom Antuna Racicia (sędziowie punktowali 30:27, 30:27 i 29:28 na korzyść Chorwata), a Maciej Kazieczko zdominował w stójce i pewnie wypunktował Macieja Kalicińskiego (trzy razy po 30:27)

Kolejna gala KSW 9 czerwca w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie. W walce wieczoru Mariusz Pudzianowski zmierzy się z byłym mistrzem wagi ciężkiej największej polskiej organizacji MMA, Karolem Bedorfem.

Tomasz Dębek, Wrocław
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Damian Janikowski: Bahati w internecie był wulgarny, ale kiedy się spotkaliśmy nie chciał mi nawet spojrzeć w oczy

Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się