ExpressIlustrowany.pl - aktualności Łódź, wiadomości Łódź

Menu
Rajd Dakar. Ekscytująca, ale niebezpieczna ucieczka gwiazd

Tomasz Biliński

2018-01-08 08:00

2018-01-08 15:01

Dodaj komentarz

Rajd Dakar. Ekscytująca, ale niebezpieczna ucieczka gwiazd

Tomasz Biliński

2018-01-08 08:00

Rajd Dakar. Najtrudniejsza motoryzacyjna impreza na świecie od lat przyciąga ludzi niezwiązanych z tą dyscypliną.
15.08.2013 krakow blonia, red bull kart fight nz adam malysz fot. andrzej banas / gazeta krakowska  *** local caption ***  - 15.08.2013 krakow blonia, red bull kart fight nz adam malysz fot. andrzej banas / gazeta krakowska  *** local caption ***  -

15.08.2013 krakow blonia, red bull kart fight nz adam malysz fot. andrzej banas / gazeta krakowska *** local caption *** - ` ` ` ` ` ` (© Andrzej Banas)

Chęć udziału w Rajdzie Dakar, uchodzącym za najtrudniejszy rajd na świecie, Robert Lewandowski zdradził w niemieckim „Playboyu”. Zaznaczył, że chciałby podjąć wyzwanie po zakończeniu piłkarskiej kariery. O planach czołowego napastnika w Europie, który w blokach reklamowych uśmiecha się do gospodyń domowych i niedzielnych kibiców, mówiono w programach informacyjnych. Bo - pomijając klasę kapitana reprezentacji Polski - Dakar to najpopularniejsza impreza motoryzacyjna na świecie, o której zapewne słyszał niemal każdy.


Temat momentalnie podłapało środowisko. - Jestem pewny, że jeśli Robert faktycznie zdecyduje się na start, to przygotuje się tak samo profesjonalnie, jak podchodzi do futbolu. Dobre auto nie wystarczy. Bez przygotowania więcej czasu spędzi na odkopywaniu się niż jeździe. Trzeba się temu poświęcić, żeby udział w Dakarze miał sens. Jeśli tylko będę miał taką możliwość, zdradzę mu moje wszystkie tajniki jazdy - obiecał Jakub Przygoński, który 6 stycznia wystartował w Dakarze po raz dziewiąty.

„Dakar czeka na Ciebie!!! Krzysiu - Wujaszek Dobra Rada chętnie Ci pomoże...” - zwrócił się na Facebooku do „Lewego” Krzysztof Hołowczyc. - Jeździłem z nim na skuterach wodnych. Widać, że ma talent. Wielu by zadziwił w motorsporcie - ocenił już później w rozmowie z TVN Turbo trzeci kierowca Dakaru w 2015 r., który ma na koncie 10 startów.

Polskim weteranem jest Jacek Czachor, który startował w 15 edycjach. - Dużo zależy od tego, po co Lewandowski pojedzie. Czy będzie chciał tylko dojechać do mety, czy się ścigać - zaznaczył 51-letni rajdowiec, a obecnie trener w akademii Orlen Team. Podczas tegorocznej edycji „opiekuje” się motocyklowym debiutantem Maciejem Giemzą.

Niekomfortowe zawody

Niepisaną regułą Dakaru jest, że o zwycięstwo walczy mniej więcej 15 załóg w kategorii samochodów (w motocyklach, quadach i ciężarówkach mniej). Dla pozostałych celem jest meta. - Robert jest jednak sportowcem z najwyższej półki. Nie powinien mieć problemów ze sponsorami i budżetem. Dzięki temu będzie miał dobry samochód, zespół, pilota i testy na pustyni. A to daje większe szanse przyzwoitego miejsca. Choć Dakar jest nieprzewidywalny. Dobrze, żeby Robert spędził na pustyni przynajmniej pół roku przed pierwszym startem - dodał Czachor.

- Sporty motorowe to moja ucieczka od świata - wyjaśniał Lewandowski w „Playboyu”. Zdaje sobie sprawę, że Dakar nie ma nic wspólnego z jego garażem. Stoją w nim m.in. Ferrari 812 Superfast i Bentley Continental GT. Przy nich Audi RS6 Avant od sponsora Bayernu Monachium wygląda jak ubogi krewny.

Dakar natomiast jest ucieczką w nieznane i niebezpieczne. - Przez kilkanaście dni trzeba wytrzymać monotonię ściganie-spanie. Nie można się rozkojarzyć, głowa musi być przystosowana do ciągłego stresu. No, ale Dakar słynie z tego, że nie są to komfortowe zawody - podsumował Przygoński.

Wracając do podziału na walczących o zwycięstwo i jadących tylko do mety - wszyscy walczą ze sobą, naturą i sprzętem. To pobudka o czwartej na ranem. Jazda przez 10 godzin, często z prędkością przekraczającą 180 km/godz. To jazda po bezdrożach, górach, pustyniach, wydmach, przy ponad 40-stopniowym upale oraz ze szwankującym radiem i nadajnikiem GPS. - Na początku byłam zachwycona Dakarem. Później zaczęłam go nienawidzić. Kolejnym etapem był strach o własne życie - opisywała swoje wrażenia pierwsza Brytyjka, która ukończyła rajd, Tamsin Jones.

Jechać każdy może

Mimo to co roku na starcie stają osoby, które na co dzień z motorsportem mają niewiele wspólnego. W 1985 r. przejechali się... Jej Książęca Wysokość Księżniczka Karolina z Monako (dziś także księżna Hanoweru) oraz Jego Książęca Wysokość Dziedziczny Książę Monako Albert II Grimaldi, który w przeszłości uprawiał też m.in. rzut oszczepem, piłkę ręczną, judo, pływanie, tenis... Trzy lata wcześniej w rajdzie wystartował syn ówczesnej premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher Mark.

- Najważniejszym tematem w 1982 r. była wojna na Falklandach. Drugi dotyczył mojej matki i mnie - opowiadał w brytyjskim „The Guardian”. Rzecz w tym, że 29-letni wtedy biznesmen zgubił się na Saharze w trakcie ósmego etapu. Trzy dni później razem z załogą został uznany za zaginionego. W poszukiwania zaangażowano m.in. sześć samolotów wojskowych z trzech krajów i setki algierskich żołnierzy. Jeden z oddziałów znalazł Thatchera i spółkę 14 stycznia.

W kolejnej edycji wziął udział francuski piosenkarz Daniel Balavoine. Trzy lata później, już jako kibic, zginął w kraksie helikoptera, którym leciał nad trasą w Mali. To był tragiczny wyjątek wśród „celebrytów na Dakarze”. Z uśmiechem na ustach ukończyli go m.in. francuski aktor Yves Renier (w 1980 r.), czyli Albert de Morcerf z adaptacji „Hrabiego Monte Christo” z 1961 r. czy zmarły miesiąc temu „francuski Elvis Presley”, czyli Johnny Hallyday (2002 r.).

Zdarzały się też starty, których wymiar był wyłącznie komercyjny. Jak ten w 2010 r. Rudolfa Schenkera, jednego z założycieli zespołu Scorpions. Gitarzysta był wtedy także twarzą Volkswagena. Na rajd otrzymał najnowszy model wchodzącego na rynek VW Amarok. W celach reklamowych przejechał tylko dwa pierwszej, mniej wymagające etapy. - Dakar zawsze mnie pociągał, ale nie myślałem, że będę miał okazję go posmakować. To była wielka przygoda - podsumował Schenker, który nie wrócił już na trasę.

Do Dakaru ciągnęło także sportowców z innych dyscyplin. Warto tu wspomnieć o Nasirze al-Atijja. Katarczyk to w końcu brązowy medalista z igrzysk olimpijskich w Londynie (2012 r.) w strzelectwie. Tyle że rajdami samochodowymi zajmował się wcześniej i później. Karierę jako rajdowiec zaczął w 1989 r. od rajdów płaskich. Później przeszedł na terenowe. W 2008 r. zdobył Puchar Świata FIA. Trzy lata później wygrał Rajd Dakar. Co roku jest jego faworytem. W tegorocznej edycji został pierwszym liderem.

Natomiast w 1998 r. rajd ukończyli mistrzyni olimpijska z Atlanty (1996 r.) w judo Marie-Claire Restoux i zdobywca Kryształowej Kuli w narciarstwie alpejskim Luc Alphand. Dla niego to był pierwszy z 11 następnych startów. W 2006 r. wygrał rywalizację.

Na taki poziom nie wszedł inny sportowiec, który w przeszłości startował na nartach - Adam Małysz. Z pięciu startów ukończył cztery. - Adam wciągnął się w rajdy. Pokazał, że ciężką pracą można stać się dobrym kierowcą. Czasami jechał na pozycjach w okolicach dziesiątki - przypomniał Czachor.

- Dakar wymaga nie tylko wytrzymałości i umiejętności prowadzenia samochodu, ale też doświadczenia, które zdobywa się z czasem. Niesie sytuacje nieprzewidywalne. Ale pewnie Robert nie pojechałby w Dakarze „z marszu”, tylko po próbach w mniejszych rajdach. Musiałby mieć także doświadczonego pilota, bo taki decyduje o sukcesie w 70 procentach - zaznaczył w rozmowie z „Super Expressem” Małysz, który dodał, że ważną kwestią są finanse i wsparcie sponsorów. Obecnie koszty udziału w Dakarze mogą wynieść nawet dwa mln euro. Znane z innych dziedzin osoby zwykle nie mają problemu ze zgromadzeniem takiej kwoty.

„Lewy” nie byłby pierwszy

W sobotę rozpocznie się 40. edycja rajdu. Pierwsza odbyła się w 1979 r. Zawody wymyślił Thierry Sabine. Legenda głosi, że dwa lata wcześniej zgubił się on na pustyni podczas rajdu w Afryce. Uznał, że to na tyle ekscytujące, że trzeba tam zorganizować duży rajd. Wtedy impreza nazywała się Rajdem Paryż - Dakar. Aż do 2008 r. trasa zawodów wiodła z Europy do Afryki (bywało, że start i meta były w innych miastach niż te z nazwy). Od 2009 r. impreza odbywa się w krajach Ameryki Południowej. W tym roku z Peru przez Boliwię do Argentyny. Blisko dziewięć tys. km. rozłożone na 14 etapów. Meta 20 stycznia w Cordobie.

Bierze w niej udział były trener m.in. Chelsea, Tottenhamu i FC Porto Andre Villas-Boas. Jego zainteresowanie motoryzacją sięga wielu lat wstecz. Jako nastolatek startował w zawodach na motocyklu. Początkowo na nim właśnie chciał pojechać w Dakarze, ale pomysł wybili mu z głowy bliscy. Tłumaczyli, że to zbyt niebezpieczne, a przez obowiązki szkoleniowe nie będzie mógł nabrać doświadczenia na bezdrożach. Pomysł wrócił przed 40. edycją. Idealną, bo Villas-Boas w październiku tego roku skończy 40 lat. Poza tym jest bezrobotny, odkąd w listopadzie 2017 r. odszedł z zespołu Shanghai SIPG.

- Dakar był moim marzeniem od dawna. Rajdy są we krwi mojej rodziny. Mój ojciec zabierał mnie na każde Grand Prix Portugalii, by obejrzeć wyścig Formuły 1 lub rundę WRC w naszym kraju. Mój wujek wziął udział w Dakarze na początku lat osiemdziesiątych. Napisał książkę o swoich przygodach, które czytam z pasją - tłumaczył w rozmowie z organizatorami rajdu Villas-Boas, którego pilotem jest były motocyklista Ruben Faria (drugie miejsce w 2013 r.). - Wspaniale jest u swego boku tak doświadczoną osobę. Na pewno będzie musiał mnie stopować. Poza wydmami martwi mnie psychiczne zmęczenie. Dakar jest zupełnie inny od tego, do czego przywykłem w piłce nożnej - dodał Portugalczyk, który po pierwszym dniu zajmował 42. miejsce. Jego auto nie jest obklejone sponsorami, a organizacjami charytatywnymi.

Zwycięzca Ligi Europy z FC Porto to nie pierwsza postać w rajdzie Dakar związana z futbolem. W przeszłości jechali w nim legendarny francuski napastnik polskiego pochodzenia Raymond Kopa. Najlepszy bramkarz na świecie z 1987 r. Belg Jean-Marie Pfaff, który przez kilka edycji prowadził ciężarówkę. Startował także były pomocnik, a później selekcjoner reprezentacji Francji, którą doprowadził do mistrzostwa Europy w 1984 r., Michel Hidalgo.

Krzysztof Hołowczyc: Kuba Przygoński ma dobre auto, ale obawiam się, że to Peugeot będzie rozdawał karty

Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się