ExpressIlustrowany.pl - aktualności Łódź, wiadomości Łódź

Menu
Anoreksja, bulimia i inne, czyli... w pogoni za sylwetką...

Joanna Duszyńska

2018-02-11 20:30

2018-02-11 20:30

2 Komentarze
Dodaj komentarz

Anoreksja, bulimia i inne, czyli... w pogoni za sylwetką modelki

Joanna Duszyńska

2018-02-11 20:30

Czasem ten, kto ma apetyt na życie, zaczyna życie na głodzie. Bo chce wyglądać szczupło, jak ci z telewizji. Rzeczywistość jest inna niż filmowa. Trzeba się o tym przekonać, zanim film się urwie.
1/2


Na anoreksję i bulimię cierpi coraz większa grupa dorastających dziewcząt i młodych kobiet.

(© autor)



„Mam 163 centymetry wzrostu i ważę 44 kilogramy. Jestem gruba... Moje postanowienie noworoczne: schudnąć do wymarzonych 35 kilo. Trzymajcie kciuki, dziewuszki” - internautka wstawiła post na forum i podpisała się Twiggy”.

A Twiggy to angielska supermodelka, popularna w latach 70. i jeszcze 80., o wzroście 165 cm i wadze 40,5 kg. Była znana ze swojej wyjątkowo szczupłej figury. Twiggy jako pierwsza użyczyła swojego wizerunku do stworzenia lalki Barbie.

Z jednej strony problem nadwagi i otyłości wśród dzieci i młodzieży narasta. Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat w Polsce trzykrotnie wzrosła liczba dzieci z nadwagą. To już 16 procent małolatów.

Być jak Barbie

Z drugiej strony nawet dziewczynki, które bawią się wspomnianymi wychudzonymi, długonogimi Barbie, chcą jak te lalki wyglądać. I popadają w anoreksję albo bulimię. To jedne z najczęstszych zaburzeń odżywiania. Na własne życzenie nas dopadają.

Przeciętna, zdrowa kobieta w wieku, przyjmijmy, 30 lat ma 165 centymetrów i waży 70 kilogramów. Modelka z reklamy jest od niej wyższa o około 10 centymetrów. No i lżejsza o kilkanaście kilo.

Tymczasem im młodsze kobiety, tym większe parcie mają na wygląd i na to, by być szczupłą. Cztery na dziesięć dziewcząt w wieku szkolnym nie akceptuje swojego wyglądu. Siedem na dziesięć nastolatek myśli, że chłopcy zakochują się jedynie w szczupłych dziewczynach, a na te o normalnej wadze (nie wspominając już o dziewczynach z dodatkowymi kilogramami), chłopcy nawet nie spojrzą.

Ponad połowa dziewczyn zamierza zrzucić przynajmniej trzy kilogramy, najlepiej w tydzień, a tylko co trzecia nie chciałaby spróbować swoich sił jako modelka. To dlatego popadają w anoreksję (jadłowstręt psychiczny) i w ogóle nie jedzą. Albo wybierają bulimię - niby normalnie jedzą, ale zaraz po zjedzeniu idą do łazienki, żeby spowodować sztuczne wymioty. Nawet co 10. anorektyczka umiera z wycieńczenia organizmu. Gdy lekarze walczą w szpitalu o jej życie, ona jest tak osłabiona, że nie ma siły podnieść szklanki dwiema rękami.

Anoreksja i bulimia należą do zaburzeń, na które cierpi coraz większa grupa dorastających dziewcząt i młodych kobiet. Kult sylwetki zobowiązuje nie tylko na wybiegu dla modelek. Statystycznie co dziesiątą osobą cierpiącą na anoreksję jest chłopiec lub mężczyzna.

Anorektyczka jest przebiegła. Siedzi przy stole i udaje, że zjada kanapkę, a tak naprawdę to, co ugryzie, wypluwa dyskretnie w dłoń. Albo chowa do kieszeni, daje psu pod stołem. A gdy mama odwróci się albo na chwilę wyjdzie z kuchni, to córka wylewa zupę. Jeśli nie uda się do zlewu, to chociaż do doniczki z kwiatami.

Wyrzuty sumienia

Te zaburzenia same z siebie się nie biorą. Zawsze zaczyna się od ograniczenia jedzenia. Zwyczajna dieta zmienia się w coraz bardziej drakońską. Potem rozpoczyna się głodówka, bo przecież pojawiły się wyrzuty sumienia, że nawet kęs chleba zagwarantuje dodatkowy kilogram albo dwa. Skutek: co czwarta osoba odchudzająca się popada w anoreksję albo bulimię.

Uczennice ukrywają problem. Gdy zjedzą kanapkę - a zjedzą na przerwie, przy koleżankach i kolegach z klasy, żeby widzieli, że wszystko jest w porządku - to na następnej przerwie biegną do łazienki. Wetkną palec do gardła, spowodują wymioty. I już po kłopocie, jedzenie usunięte.

- Dawniej mieliśmy jeden, góra dwa przypadki anoreksji na parę lat. Teraz odnotowujemy ich kilkanaście rocznie - przyznają dyrektorzy gimnazjów i szkół średnich.

- U nas takie przypadki też się zdarzają - mówi Magdalena Lenartowska, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. I podaje przykład: - Dziewczyna doprowadziła się do takiego stanu wycieńczenia, że nie mogła samodzielnie chodzić do szkoły. Przez pewien czas miała nauczanie indywidualne. Nauczyciele przychodzili do niej domu prowadzić lekcje. Nasi specjaliści mogą pomóc. Wystarczy, że matka lub ojciec zgłoszą się na dyżur. Za pierwszym razem przychodzą sami. Potem już z dzieckiem.

Rodzice najczęściej są nieświadomi, że córka (rzadziej syn) ma anoreksję lub bulimię. Nauczyciele i wychowawcy często jako pierwsi zauważają, że z uczennicą coś nie gra. Dos trzegają nie tylko jej bladą cerę, zmęczone oczy i suche usta. Nastolatka nie umie skoncentrować się na lekcji. Gdy chwyta długopis, to ręka jej drży.

- Rodziców powinna zaniepokoić zmiana w zachowaniu dziecka - podkreśla Joanna Duszyńska, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Toruniu. - Jedne dzieci od urodzenia nie jedzą zbyt wiele, a zdrowo i dobrze się rozwijają. Jeżeli natomiast dziecko zaczyna jeść inaczej niż dotychczas i inaczej się zachowuje, to dla nas, dorosłych, sygnał, którego nie wolno lekceważyć. Charakterystyczne jest widoczne wychudzenie. Anorektyczka wygląda, jakby zmagała się z ciężką chorobą, np. nowotworową.

Najpierw rodzice powinni iść z dzieckiem do pediatry albo - jeżeli jest pełnoletnie - zaprowadzić je do lekarza pierwszego kontaktu. - Specjalista wykluczy albo potwierdzi zaburzenia - kontynuuje Duszyńska. - Potem warto skorzystać z pomocy psychologa. Czasem konieczna jest konsultacja psychiatryczna.



Anoreksja czy bulimia to już nie są problemy, z którymi poradzi sobie każdy dietetyk. Ten bowiem jest od zdrowego żywienia i odpowiedniej ilości jedzenia. Zajmuje się problemami dotyczącymi wagi. Inny ekspert musi rozpoznać przede wszystkim to, co dzieje się w głowie osoby z zaburzeniami odżywiania. Psycholog, pedagog, psychiatra czy neurolog są w stanie pomóc.

Inny poziom myślenia

Chore na anoreksję psychiczną funkcjonują na innym poziomie myślenia: - Używają metafor cielesnych niejako w opozycji do psychologicznych - podkreśla w swojej pracy na temat anoreksji i bulimii Bernadetta Izydorczyk z Zakładu Psychologii Klinicznej i Sądowej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. - Dla wielu z nich ciało to nie tylko znienawidzony obiekt, który wymaga kontroli, ale też pewna stała, która przypomina im, że istnieją, oraz o tym, że ich istnienie znamionuje pewne braki.

Te braki trzeba zwalczyć: - Ciało staje się więc terytorium walki - zaznacza Izydorczyk.

Jest też coś takiego, jak neofobia żywieniowa czy selektywność żywieniowa: - To długotrwała niechęć do spożywania pokarmów o konkretnej strukturze, smaku czy zapachu - mówi Natalia Górka-Pik, neurologopeda, terapeuta żywienia, neuro-terapeuta i terapeuta SI (integracji sensorycznej).

Od wielu lat pracuje z dziećmi z wybiórczością pokarmową. W praktyczny sposób oswaja je z jedzeniem i rozbudowuje ich menu. Pani Natalia uczy też dzieci z sondami, systemem PEG czy zaburzeniami sensomotorycznymi. Tłumaczy im, jak pobierać pokarm, gryźć, połykać.

- Szczególnie dzieci w wieku od 2,5 roku do 6 lat, a nawet siedmio- i ośmiolatki z neofobią żywieniową mają bardzo wybiórcze menu - zaznacza Górka-Pik.

I dalej: - Mimo wielu zachęt, dzieci nie chcą gryźć stałych produktów lub zjadać papek albo mieszanych produktów. Te z neofobią żywieniową, potocznie nazywane niejadkami, czują niechęć, a nawet wstręt do określonego rodzaju jedzenia. Ta niechęć objawia się zupełnym odmawianiem przyjmowania konkretnego jedzenia albo jedzeniem np. tylko kilku produktów, odruchem wymiotnym czy płaczem, kiedy rodzic proponuje coś innego niż papka, nawet u starszych dzieci.

Terapeutka dodaje, że najczęstszą postacią wybiórczości pokarmowej jest spożywanie codziennie, na każdy posiłek, tego samego jedzenia, brak przyjmowania nowych produktów i silny lęk przed jedzeniem. - Wybiórczość pokarmowa to nie jest grymaszenie, które w pewnym wieku staje się normą - wyjaśnia Natalia Górka-Pik. - Selektywne żywienie stanowi złożony problem, z którym należy wybrać się na terapię.




Z jednej strony młodych Polaków dotyka problem otyłości, a z drugiej - anoreksji i bulimii Połowa sukcesu to w porę zauważyć, że coś jest nie tak.

WALENTYNKI 2018, WIERSZYKI NA WALENTYNKI, MIŁOSNE WIERSZYKI, SMSY DLA ZAKOCHANYCH, WIERSZYKI DLA ZAKOCHANYCH

WALENTYNKI 2018. Top 10 pomysłów na walentynkowy prezent

Wierszyki na walentynki 2018

Ostatki 2018. Kiedy koniec karnawału?

Pogoda na poniedziałek:

Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

(2)
Sortuj komentarze: zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

nie wiem co te nastolatki mają w głowie

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Hania (gość)  •

Nastolatki się głodzą.. Żeby wyglądać jak najlepiej a w ogóle tego nie potrzebują. Ja mam nadwagę i się odchudzam na diecie lightdiet. Tylko to jest uzasadnione, bo na zdrowiu podupadłam a nie podlegam jakimś trendom szkolnym.. bulimia czy anoreksja to już choroba psychiczna

odpowiedzi (0)

skomentuj

Letnie obozowisko

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Laska (gość)  •

Niemcy tam umieli zadbać o smukłą sylwetkę i zero tłuszczu

odpowiedzi (0)

skomentuj